﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Pokonaliśmy odłogi”> 
<author_1=”Józef Kulig”>
<author_2=”Wacław Jaros”> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="7">
<date=”1954-07-25”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
W trzecim roku wspólnej gospodarki mieliśmy już bardzo poważne wyniki w produkcji roślinnej. Nasza towarowa produkcja zboża przekraczała 11 ton rocznie na jednego członka spółdzielni. A nie mówimy tu o zbożu dzielonym między członków, zjadanym przez inwentarz, pozostawianym na zasiew.
Dobra musiała być nasza gospodarka skoro w 1952 roku przybyło nam 16 nowych członków, co doprowadziło do pełnego prawie uspółdzielczenia naszej gromady. Wraz z przybyciem nowych członków areał naszej spółdzielni wzrósł do 450 ha gruntów, nie licząc około 50 ha łąk i pastwisk.
W gromadzie jednak leżało odłogiem jeszcze ok. 70 ha ziemi. Teraz, wzmocnieni napływem nowych rąk do pracy postanowiliśmy przystąpić do walki z ostatnim niewykorzystanym kawałkiem ziemi, z ostatnim rozsadnikiem chwastu. Było to zamierzenie bynajmniej niełatwe. Trzeba bowiem pamiętać, na ponad 520 ha ziemi pod pług — mieliśmy do pracy zaledwie 40 ludzi. 
Jak więc przy braku ludzi mogliśmy dojść do tego, że dziś nie ma w naszej gromadzie ani hektara niezagospodarowanej ziemi. Co więcej — tegoroczne plony wszystkich kultur zapowiadają się jak nigdy dotąd.
*
Nie będziemy się tu szeroko rozwodzili o tym, jak kolejno rok po roku poszerzaliśmy areał uprawny. Zapoznamy was natomiast z kilkoma dokonanymi przez nas obliczeniami, które pokażą co przede wszystkim zdecydowało o powodzeniu.
Weźmy dla przykładu ziemniaki. Chłopi uważają powszechnie, że jest to jedna z bardziej pracochłonnych upraw. I tak jest istotnie, jeśli chodzi o gospodarkę indywidualną. Inaczej jest w spółdzielni, przy możliwie najszerszej mechanizacji robót.
Jeszcze w pierwszych latach istnienia naszej spółdzielni ziemniaki sadziliśmy ręcznie. Redliliśmy przeważnie końmi, kopaliśmy konną kopaczką. W stosunku do tych metod uprawy ziemniaków jakie znaliśmy z rodzinnych Racławic, w woj. krakowskim — oznaczało to nie mały postęp. Szybko jednak okazało się, że to nie postęp, a zacofanie, w porównaniu z wydajnością pracy jaką pozwala osiągnąć traktorowa sadzarka, traktorowy pięciorzędowy obsypnik, radziecka ciągnikowa kopaczka. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
